Dlaczego to robię? Nie mam ochoty dłużej tłumaczyć niektórym osobom, dlaczego piszę to, co piszę i że po prostu mam ochotę zamieszczać takie, a nie inne treści. Mój blog to moje miejsce, moja świątynia. Miejsce, w którym chcąc czy nie chcąc, ja decyduję.
Nikogo nigdy nie zmuszałam do czytania, nikomu nigdy za to nie płaciłam. Płakać również nie będę, jeśli w nowym miejscu zostanę sama ze sobą.
I mała uwaga - jeśli nie masz ochoty czytać o moich przypadłościach, lękach czy przyjemnych sytuacjach, które spotkają w niedalekiej przyszłości mnie, moje dziecko czy mojego męża, to lepiej nie pisz do mnie maila, o którym wspomniałam powyżej. Będę najprawdopodobniej pisać o pieluchach, bólach porodowych czy kolkach i kupkach, a nawet o pająkach, których panicznie się boję itp.
Jeśli Ci to nie odpowiada, trudno :)
Kotów też nie lubię, ale bywają takie urocze jak np. tutaj ;)